niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdział 01

Już dodaje rozdział :)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Dziś rano obudziłam się o 9, wstałam z łóżka i poszłam do łazienki odbyłam poranna toaletę i ubrałam szorty i krótki top<cały strój>. Zeszłam na dół, gdzie mama już szykowała śniadanie
   -Mmmm... ale ładnie pachnie, co dzisiaj jemy?- spytałam wchodząc do kuchni
   -Jajka z bekonem i tosty- odpowiedziała na moje pytanie moja mama
   -Hej mała wredoto- powiedział mój ojciec a ojczym mojego starszego brata
   -Hej- odpowiedziałam ale oni mi lubią dogryzać wiem jaka jestem ale no czasami jestem kochaną córką
   -Kochanie, przed obiadem przyjeżdża po ciebie Lou- mama zwróciła się do mnie
   -Ale czemu nie mogę z wami zostać? Wiem że do grzecznych nie należę, ale czasem potrafię być kochaną córeczką- powiedziałam ze słodkim uśmiechem
   -Nie kochanie mam 8 dzieci na głowie, a Lou mieszka tylko ze swoimi przyjaciółmi ja nie daję rady no i jeszcze twój charakterek...- powiedziała mama
   -Dziewczyny chodźcie na śniadanie!- Krzyknął Mark, mój ojczym po chwili Lottie, Felicite, Georgia, Phoebe i Daisy były na dole, od razu poszły sobie zająć miejsca
   -Ale muszę ja? Mam tu znajomych no i chłopaka- powiedziałam z błagalnym tonem
   -Nie kochanie jesteś najstarsza, a poza tym nie chcesz zacząć od początku? Bez kłopotów z policją, bez wszystkich problemów jakie tu masz, no i z bratem będziesz miała więcej swobody- mówiła mama
   -Ale ja nie chce mieszkać z tym dupkiem- powiedziałam i usiadłam na krześle przy stole czekając aż mama przyniesie mi śniadanie
   -Nie obrażaj Lou- odezwała się wkurzona Lottie
   -No tylko ja go nienawidzę nie wiem za co mam go lubić- mówiłam spokojnie, kocham się kłócić siostrami ale czasami mnie ostro wkurwiają, już Lottie chciała się odezwać ale mama przyniosła jej śniadanie i zaczęła jeść, ja nie musiałam czekać długo na moją porcje, szybko zjadłam i odeszłam od stołu. Pobiegłam do swojego pokoju i się w nim zamknęłam, nienawidzę ich nie chcę mieszkać z tym jebanym Louis'em! Chcę tu zostać mam tu chłopaka i przyjaciół, wyciągnęłam walizkę ale nie zaczęłam się pakować, tylko poszłam do swojej łazienki bo musiałam się uspokoić. Gdy przekroczyłam drzwi od łazienki zamknęłam je na klucz i się po nich zsunęłam zanosząc się szlochem wyciągnęłam mój telefon i zdjęłam z niego klapkę z której wyciągnęłam żyletkę moją najukochańszą przyjaciółkę od kilku lat, zaczęłam się ciąć mając 12 lat więc robię to już 7 lat, obracałam ją sobie w dłoni :
Myślałam sobie nad tym wszystkim i w końcu wykonałam pierwszy ruch wzdłuż żyły krew zaczęła się lać<zobacz> nie zważałam na to, tylko odczuwałam lekkie ukojenie. Podeszłam do umywalki i włączyłam zimną wodę wsadziłam nadgarstek pod wodę i syknęłam z bólu, wyciągnęłam bandaż z szafki nad umywalką, wyciągnęłam nadgarstek z wody i wytarłam do ręcznikiem nadal krwawił więc szybko go zabandażowałam. Jeszcze otworzyłam okno oparłam się o nie i wyciągnęłam szluga, tak palę od 13 roku życia rodzice nie wiedzą o tym i nie mam zamiaru im o tym mówić jest już 10 heh... odpaliłam szluga i się nim zaciągnęłam, po chwili wypuściłam dym z ust <zobacz>
   -Lou już wyjechał więc za jakieś 3 godziny będzie!- krzyknęła do mnie mama, więc trzeba spędzić miło te ostatnie godziny w Doncaster, dopaliłam szybko, przebrałam się w bluzę i rurki żeby nikt nie zauważył bandaża <cały strój>, spakowałam do saszetki paczkę papierosów, klucze do domu i telefon. Wyszłam z pokoju i go zamknęłam, zeszłam na dół
   -Wychodzę!- krzyknęłam i wyszłam z domu, skierowałam się w stronę domu Finn'a. Nie musiałam długo iść, stałam już pod jego drzwiami, zapukałam otworzył mi Jack
   -Hej, jest Finn?- spytałam
   -Hej wchodź jest u siebie- powiedział i zrobił mi miejsce żebym mogła wejść, zdjęłam buty i poszłam do pokoju Finn'a, zapukałam i po chwili usłyszałam krótkie "proszę", więc weszłam Finn siedział bez koszulki odwrócony do mnie tyłem bo robił coś na komputerze
   -Jeśli to ty Jack to sobie idź- powiedział nie odwracając się, zamknęłam drzwi i po cichu do niego podeszłam i przytuliłam go od tyłu, a on się odwrócił i mnie pocałował, oczywiście odwzajemniłam pocałunek
   -Za 3 godziny wyjeżdżam- powiedziałam smutno
   -To musimy wykorzystać te 3 godziny, i się nie nudzić- powiedział i poruszył zabawnie brwiami
   -Zboczuch!- krzyknęłam i walnęłam go w ramię
   -Wcale nie-odpowiedział i się uśmiechnął
   -Wcale tak- zaczęłam się z nim przekomarzać
   -Wcale nie- powiedział z uśmiechem
   -Wcale tak i koniec.Idziemy gdzieś?-zapytałam
   -Nie chce mi się, wyjeżdżasz i chce spędzić czas tylko z tobą-
   -Wiedziałam że tak będzie dlatego już wczoraj pożegnałam się z Ness- uśmiechnęłam się i usiadłam na jego łóżku a on do mnie podszedł i mnie pocałował :
 -Frajer- powiedziałam między pocałunkami
 -Niby czemu frajer?-zapytał również między pocałunkami
 -Bo nim jesteś- odpowiedziałam z uśmiechem
 -Nawet jeśli to twoim frajerem- odpowiedział
 -Co prawda to prawda- odpowiedziałam mu i dalej się całowaliśmy tą miłą chwilę przerwał nam Jack który wbiegł do pokoju bez pukania my się od razu od siebie oderwaliśmy
 -Ups.. .sorry- powiedział
-Czego?- spytał Finn
   -Chciałem powiedzieć że dzwoniła twoja mama Nath-
   -Co chciała?- spytałam
   -Żebyś juz wróciła do domu- odpowiedział
   -Boże! To ja lecę, bo muszę- odpowiedziałam smutno i pocałowałam Finna na pożegnanie
   -Pa- odpowiedział i jeszcze mnie przytulił, ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych, założyłam buty i pożegnałam się z Jackiem przytulasem. Wyszłam od nich i chwilę później byłam w domu
   -Kochanie pakuj się jednak Lou nie przyjedzie tylko Niall, bo miał niedaleko powinien tu być za 10 minut- powiedziała mama od razu gdy weszłam
   -Dobrze- odpowiedziałam zrezygnowana i poszłam do mojego pokoju. Otworzyłam wcześniej uszykowaną walizkę i zaczęłam pakowanie spakowałam wszystkie swoje ciuchy zmieściły sie w jednej walizce, wzięłam jeszcze plecak do którego spakowałam moje narzędzia, części do deski i zdjęcia z przyjaciółmi oraz jakieś pierdoły. Nie musiałam długo czekać aż usłyszałam dzwonek do drzwi pewnie mama poszła otworzyć
   -Kochanie schodź juz na dół!-krzyknęła do mnie a ja wzięłam plecak na ramię a w rękę wzięłam walizke i udałam sie do wyjścia jeszcze raz obejrzałam czy niczego nie zapomniałam ale nie mam wszystko ale mój pokój był teraz pusty bez moich rzeczy zeszłam na dół gdzie czekała mama i jakiś blondyn to pewnie ten Niall
   -Hej- powiedział z uśmiechem od razu jak mnie zobaczył
   -Cześć- odpowiedziałam oschle
   -To idziemy?- zapytał
   -Skoro muszę- odpowiedziałam i wzięłam walizkę
   -Daj pomogę ci- zaproponował
   -Nie trzeba-
   -Jak wolisz- odpowiedział i zaprowadził mnie do samochodu, spakował moją walizkę do bagażnika. Poszłam pożegnać się z rodzicami i moimi wrednymi siostrami, chwilę potem siedziałam już z Niallem w samochodzie i jechaliśmy do Londynu
   -Ile niej więcej będziemy jechać?- spytałam
   -Tak z 3 godziny- odpowiedział
   -Ehhh..-odpowiedziałam
   -No co?- zapytał nie odwracając wzroku od drogi
   -Mam spędzić tyle czasu jadąc i to jeszcze z... tobą- ostatnie słowo powiedziałam z obrzydzeniem nie polubiłam go od kąt tylko go zobaczyłam
   -Mi też się nie podoba jechanie 3 godzin z taką wredną i rozpieszczoną dziewczyną- odpowiedział
   -Hahahaha... ja rozpieszczona? Chyba mnie nie znasz. Wredna to jestem ale rozpieszczona, nawet nie wiesz co przeżywałam i co przeżywam, więc zamknij mordę i nie nazywaj mnie rozpieszczoną, możesz nazywać mnie wredną, bezczelną a nawet arogancką ale nie rozpieszczoną, ty jesteś rozpieszczoną gwiazdką!- ostatni kawałek wykrzyczałam
   -Nie znasz mnie więc mnie nie oceniaj- odpowiedział
   -A ty mnie niby możesz oceniać- prychnęłam i wyciągnęłam telefon. On się nawet nie odezwał wyciągnęłam słuchawki i je podłączyłam puściłam sobie Justina Biebera Confident, otworzyłam okno i wyciągnęłam szluga odpaliłam go i zaczęłam się zaciągać nie zwracałam uwagi na spojrzenie blondyna, tylko dalej się zaciągałam nagle szarpnął za moją słuchawkę i mi ją wyciągnął
   -Ty palisz?-zapytał ze zdziwieniem
   -Nie kurwa- odpowiedziałam
   -Rodzice wiedzą?-
   -Nie i nie ich interes a teraz daj mi słuchać mojego boga- powiedziałam i wzięłam słuchawkę i już miałam ją włożyć ale oczywiście blondas musiała mi przeszkodzić
   -Słuchasz Justina Biebera?-
   -Tak a co cię to?-
   -Jesteś belieber?-
   -Tak, a co to jakieś przesłuchanie?-
   -Nie po prostu ja jestem boy belieber, i myślałem że każdy z tej rodziny jest miły jednak się myliłem-
   -Widzisz każdy się myli, już skończyłeś?- gdy kiwnął głową na "tak" to włożyłam słuchawkę i dalej paliłam szluga, niestety mi się skończył musiałam go wyrzucić nie chciałam marnować kolejnego więc zamknęłam okno i oparłam się o nie głową, wsłuchiwałam się w ten piękny głos Justina kiedy nagle włączyła mi się piosenka 1D szybko wzięłam telefon i przełączyłam kto mi zgrał ich piosenkę? Pewnie któraś z tych moich sióstr nienawidzę ich, jak spotkam to zabiję. Resztę drogi przespałam obudziłam się w jakimś pokoju zupełnie nie w moim stylu <zobacz> jeśli to ma być mój pokój to muszę bo przemalować i kupić nowe meble, Nagle do pokoju wszedł Louis
   -Dupek!- krzyknęłam gdy go zobaczyłam
   -Widzę że już wstałaś- uśmiechnął się do mnie -musimy pogadać- powiedział i usiadł obok mnie na łóżku

1 komentarz: