Już dodaje rozdział :)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś rano obudziłam się o 9, wstałam z łóżka i poszłam do łazienki odbyłam poranna toaletę i ubrałam szorty i krótki top<cały strój>. Zeszłam na dół, gdzie mama już szykowała śniadanie
-Mmmm... ale ładnie pachnie, co dzisiaj jemy?- spytałam wchodząc do kuchni
-Jajka z bekonem i tosty- odpowiedziała na moje pytanie moja mama
-Hej mała wredoto- powiedział mój ojciec a ojczym mojego starszego brata
-Hej- odpowiedziałam ale oni mi lubią dogryzać wiem jaka jestem ale no czasami jestem kochaną córką
-Kochanie, przed obiadem przyjeżdża po ciebie Lou- mama zwróciła się do mnie
-Ale czemu nie mogę z wami zostać? Wiem że do grzecznych nie należę, ale czasem potrafię być kochaną córeczką- powiedziałam ze słodkim uśmiechem
-Nie kochanie mam 8 dzieci na głowie, a Lou mieszka tylko ze swoimi przyjaciółmi ja nie daję rady no i jeszcze twój charakterek...- powiedziała mama
-Dziewczyny chodźcie na śniadanie!- Krzyknął Mark, mój ojczym po chwili Lottie, Felicite, Georgia, Phoebe i Daisy były na dole, od razu poszły sobie zająć miejsca
-Ale muszę ja? Mam tu znajomych no i chłopaka- powiedziałam z błagalnym tonem
-Nie kochanie jesteś najstarsza, a poza tym nie chcesz zacząć od początku? Bez kłopotów z policją, bez wszystkich problemów jakie tu masz, no i z bratem będziesz miała więcej swobody- mówiła mama
-Ale ja nie chce mieszkać z tym dupkiem- powiedziałam i usiadłam na krześle przy stole czekając aż mama przyniesie mi śniadanie
-Nie obrażaj Lou- odezwała się wkurzona Lottie
-No tylko ja go nienawidzę nie wiem za co mam go lubić- mówiłam spokojnie, kocham się kłócić siostrami ale czasami mnie ostro wkurwiają, już Lottie chciała się odezwać ale mama przyniosła jej śniadanie i zaczęła jeść, ja nie musiałam czekać długo na moją porcje, szybko zjadłam i odeszłam od stołu. Pobiegłam do swojego pokoju i się w nim zamknęłam, nienawidzę ich nie chcę mieszkać z tym jebanym Louis'em! Chcę tu zostać mam tu chłopaka i przyjaciół, wyciągnęłam walizkę ale nie zaczęłam się pakować, tylko poszłam do swojej łazienki bo musiałam się uspokoić. Gdy przekroczyłam drzwi od łazienki zamknęłam je na klucz i się po nich zsunęłam zanosząc się szlochem wyciągnęłam mój telefon i zdjęłam z niego klapkę z której wyciągnęłam żyletkę moją najukochańszą przyjaciółkę od kilku lat, zaczęłam się ciąć mając 12 lat więc robię to już 7 lat, obracałam ją sobie w dłoni :
Myślałam sobie nad tym wszystkim i w końcu wykonałam pierwszy ruch wzdłuż żyły krew zaczęła się lać<zobacz> nie zważałam na to, tylko odczuwałam lekkie ukojenie. Podeszłam do umywalki i włączyłam zimną wodę wsadziłam nadgarstek pod wodę i syknęłam z bólu, wyciągnęłam bandaż z szafki nad umywalką, wyciągnęłam nadgarstek z wody i wytarłam do ręcznikiem nadal krwawił więc szybko go zabandażowałam. Jeszcze otworzyłam okno oparłam się o nie i wyciągnęłam szluga, tak palę od 13 roku życia rodzice nie wiedzą o tym i nie mam zamiaru im o tym mówić jest już 10 heh... odpaliłam szluga i się nim zaciągnęłam, po chwili wypuściłam dym z ust <zobacz>
-Lou już wyjechał więc za jakieś 3 godziny będzie!- krzyknęła do mnie mama, więc trzeba spędzić miło te ostatnie godziny w Doncaster, dopaliłam szybko, przebrałam się w bluzę i rurki żeby nikt nie zauważył bandaża <cały strój>, spakowałam do saszetki paczkę papierosów, klucze do domu i telefon. Wyszłam z pokoju i go zamknęłam, zeszłam na dół
-Wychodzę!- krzyknęłam i wyszłam z domu, skierowałam się w stronę domu Finn'a. Nie musiałam długo iść, stałam już pod jego drzwiami, zapukałam otworzył mi Jack
-Hej, jest Finn?- spytałam
-Hej wchodź jest u siebie- powiedział i zrobił mi miejsce żebym mogła wejść, zdjęłam buty i poszłam do pokoju Finn'a, zapukałam i po chwili usłyszałam krótkie "proszę", więc weszłam Finn siedział bez koszulki odwrócony do mnie tyłem bo robił coś na komputerze
-Jeśli to ty Jack to sobie idź- powiedział nie odwracając się, zamknęłam drzwi i po cichu do niego podeszłam i przytuliłam go od tyłu, a on się odwrócił i mnie pocałował, oczywiście odwzajemniłam pocałunek
-Za 3 godziny wyjeżdżam- powiedziałam smutno
-To musimy wykorzystać te 3 godziny, i się nie nudzić- powiedział i poruszył zabawnie brwiami
-Zboczuch!- krzyknęłam i walnęłam go w ramię
-Wcale nie-odpowiedział i się uśmiechnął
-Wcale tak- zaczęłam się z nim przekomarzać
-Wcale nie- powiedział z uśmiechem
-Wcale tak i koniec.Idziemy gdzieś?-zapytałam
-Nie chce mi się, wyjeżdżasz i chce spędzić czas tylko z tobą-
-Wiedziałam że tak będzie dlatego już wczoraj pożegnałam się z Ness- uśmiechnęłam się i usiadłam na jego łóżku a on do mnie podszedł i mnie pocałował :
-Frajer- powiedziałam między pocałunkami
-Niby czemu frajer?-zapytał również między pocałunkami
-Bo nim jesteś- odpowiedziałam z uśmiechem
-Nawet jeśli to twoim frajerem- odpowiedział
-Co prawda to prawda- odpowiedziałam mu i dalej się całowaliśmy tą miłą chwilę przerwał nam Jack który wbiegł do pokoju bez pukania my się od razu od siebie oderwaliśmy
-Ups.. .sorry- powiedział
-Czego?- spytał Finn
-Chciałem powiedzieć że dzwoniła twoja mama Nath-
-Co chciała?- spytałam
-Żebyś juz wróciła do domu- odpowiedział
-Boże! To ja lecę, bo muszę- odpowiedziałam smutno i pocałowałam Finna na pożegnanie
-Pa- odpowiedział i jeszcze mnie przytulił, ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych, założyłam buty i pożegnałam się z Jackiem przytulasem. Wyszłam od nich i chwilę później byłam w domu
-Kochanie pakuj się jednak Lou nie przyjedzie tylko Niall, bo miał niedaleko powinien tu być za 10 minut- powiedziała mama od razu gdy weszłam
-Dobrze- odpowiedziałam zrezygnowana i poszłam do mojego pokoju. Otworzyłam wcześniej uszykowaną walizkę i zaczęłam pakowanie spakowałam wszystkie swoje ciuchy zmieściły sie w jednej walizce, wzięłam jeszcze plecak do którego spakowałam moje narzędzia, części do deski i zdjęcia z przyjaciółmi oraz jakieś pierdoły. Nie musiałam długo czekać aż usłyszałam dzwonek do drzwi pewnie mama poszła otworzyć
-Kochanie schodź juz na dół!-krzyknęła do mnie a ja wzięłam plecak na ramię a w rękę wzięłam walizke i udałam sie do wyjścia jeszcze raz obejrzałam czy niczego nie zapomniałam ale nie mam wszystko ale mój pokój był teraz pusty bez moich rzeczy zeszłam na dół gdzie czekała mama i jakiś blondyn to pewnie ten Niall
-Hej- powiedział z uśmiechem od razu jak mnie zobaczył
-Cześć- odpowiedziałam oschle
-To idziemy?- zapytał
-Skoro muszę- odpowiedziałam i wzięłam walizkę
-Daj pomogę ci- zaproponował
-Nie trzeba-
-Jak wolisz- odpowiedział i zaprowadził mnie do samochodu, spakował moją walizkę do bagażnika. Poszłam pożegnać się z rodzicami i moimi wrednymi siostrami, chwilę potem siedziałam już z Niallem w samochodzie i jechaliśmy do Londynu
-Ile niej więcej będziemy jechać?- spytałam
-Tak z 3 godziny- odpowiedział
-Ehhh..-odpowiedziałam
-No co?- zapytał nie odwracając wzroku od drogi
-Mam spędzić tyle czasu jadąc i to jeszcze z... tobą- ostatnie słowo powiedziałam z obrzydzeniem nie polubiłam go od kąt tylko go zobaczyłam
-Mi też się nie podoba jechanie 3 godzin z taką wredną i rozpieszczoną dziewczyną- odpowiedział
-Hahahaha... ja rozpieszczona? Chyba mnie nie znasz. Wredna to jestem ale rozpieszczona, nawet nie wiesz co przeżywałam i co przeżywam, więc zamknij mordę i nie nazywaj mnie rozpieszczoną, możesz nazywać mnie wredną, bezczelną a nawet arogancką ale nie rozpieszczoną, ty jesteś rozpieszczoną gwiazdką!- ostatni kawałek wykrzyczałam
-Nie znasz mnie więc mnie nie oceniaj- odpowiedział
-A ty mnie niby możesz oceniać- prychnęłam i wyciągnęłam telefon. On się nawet nie odezwał wyciągnęłam słuchawki i je podłączyłam puściłam sobie Justina Biebera Confident, otworzyłam okno i wyciągnęłam szluga odpaliłam go i zaczęłam się zaciągać nie zwracałam uwagi na spojrzenie blondyna, tylko dalej się zaciągałam nagle szarpnął za moją słuchawkę i mi ją wyciągnął
-Ty palisz?-zapytał ze zdziwieniem
-Nie kurwa- odpowiedziałam
-Rodzice wiedzą?-
-Nie i nie ich interes a teraz daj mi słuchać mojego boga- powiedziałam i wzięłam słuchawkę i już miałam ją włożyć ale oczywiście blondas musiała mi przeszkodzić
-Słuchasz Justina Biebera?-
-Tak a co cię to?-
-Jesteś belieber?-
-Tak, a co to jakieś przesłuchanie?-
-Nie po prostu ja jestem boy belieber, i myślałem że każdy z tej rodziny jest miły jednak się myliłem-
-Widzisz każdy się myli, już skończyłeś?- gdy kiwnął głową na "tak" to włożyłam słuchawkę i dalej paliłam szluga, niestety mi się skończył musiałam go wyrzucić nie chciałam marnować kolejnego więc zamknęłam okno i oparłam się o nie głową, wsłuchiwałam się w ten piękny głos Justina kiedy nagle włączyła mi się piosenka 1D szybko wzięłam telefon i przełączyłam kto mi zgrał ich piosenkę? Pewnie któraś z tych moich sióstr nienawidzę ich, jak spotkam to zabiję. Resztę drogi przespałam obudziłam się w jakimś pokoju zupełnie nie w moim stylu <zobacz> jeśli to ma być mój pokój to muszę bo przemalować i kupić nowe meble, Nagle do pokoju wszedł Louis
-Dupek!- krzyknęłam gdy go zobaczyłam
-Widzę że już wstałaś- uśmiechnął się do mnie -musimy pogadać- powiedział i usiadł obok mnie na łóżku
-Mmmm... ale ładnie pachnie, co dzisiaj jemy?- spytałam wchodząc do kuchni
-Jajka z bekonem i tosty- odpowiedziała na moje pytanie moja mama
-Hej mała wredoto- powiedział mój ojciec a ojczym mojego starszego brata
-Hej- odpowiedziałam ale oni mi lubią dogryzać wiem jaka jestem ale no czasami jestem kochaną córką
-Kochanie, przed obiadem przyjeżdża po ciebie Lou- mama zwróciła się do mnie
-Ale czemu nie mogę z wami zostać? Wiem że do grzecznych nie należę, ale czasem potrafię być kochaną córeczką- powiedziałam ze słodkim uśmiechem
-Nie kochanie mam 8 dzieci na głowie, a Lou mieszka tylko ze swoimi przyjaciółmi ja nie daję rady no i jeszcze twój charakterek...- powiedziała mama
-Dziewczyny chodźcie na śniadanie!- Krzyknął Mark, mój ojczym po chwili Lottie, Felicite, Georgia, Phoebe i Daisy były na dole, od razu poszły sobie zająć miejsca
-Ale muszę ja? Mam tu znajomych no i chłopaka- powiedziałam z błagalnym tonem
-Nie kochanie jesteś najstarsza, a poza tym nie chcesz zacząć od początku? Bez kłopotów z policją, bez wszystkich problemów jakie tu masz, no i z bratem będziesz miała więcej swobody- mówiła mama
-Ale ja nie chce mieszkać z tym dupkiem- powiedziałam i usiadłam na krześle przy stole czekając aż mama przyniesie mi śniadanie
-Nie obrażaj Lou- odezwała się wkurzona Lottie
-No tylko ja go nienawidzę nie wiem za co mam go lubić- mówiłam spokojnie, kocham się kłócić siostrami ale czasami mnie ostro wkurwiają, już Lottie chciała się odezwać ale mama przyniosła jej śniadanie i zaczęła jeść, ja nie musiałam czekać długo na moją porcje, szybko zjadłam i odeszłam od stołu. Pobiegłam do swojego pokoju i się w nim zamknęłam, nienawidzę ich nie chcę mieszkać z tym jebanym Louis'em! Chcę tu zostać mam tu chłopaka i przyjaciół, wyciągnęłam walizkę ale nie zaczęłam się pakować, tylko poszłam do swojej łazienki bo musiałam się uspokoić. Gdy przekroczyłam drzwi od łazienki zamknęłam je na klucz i się po nich zsunęłam zanosząc się szlochem wyciągnęłam mój telefon i zdjęłam z niego klapkę z której wyciągnęłam żyletkę moją najukochańszą przyjaciółkę od kilku lat, zaczęłam się ciąć mając 12 lat więc robię to już 7 lat, obracałam ją sobie w dłoni :
Myślałam sobie nad tym wszystkim i w końcu wykonałam pierwszy ruch wzdłuż żyły krew zaczęła się lać<zobacz> nie zważałam na to, tylko odczuwałam lekkie ukojenie. Podeszłam do umywalki i włączyłam zimną wodę wsadziłam nadgarstek pod wodę i syknęłam z bólu, wyciągnęłam bandaż z szafki nad umywalką, wyciągnęłam nadgarstek z wody i wytarłam do ręcznikiem nadal krwawił więc szybko go zabandażowałam. Jeszcze otworzyłam okno oparłam się o nie i wyciągnęłam szluga, tak palę od 13 roku życia rodzice nie wiedzą o tym i nie mam zamiaru im o tym mówić jest już 10 heh... odpaliłam szluga i się nim zaciągnęłam, po chwili wypuściłam dym z ust <zobacz>
-Lou już wyjechał więc za jakieś 3 godziny będzie!- krzyknęła do mnie mama, więc trzeba spędzić miło te ostatnie godziny w Doncaster, dopaliłam szybko, przebrałam się w bluzę i rurki żeby nikt nie zauważył bandaża <cały strój>, spakowałam do saszetki paczkę papierosów, klucze do domu i telefon. Wyszłam z pokoju i go zamknęłam, zeszłam na dół
-Wychodzę!- krzyknęłam i wyszłam z domu, skierowałam się w stronę domu Finn'a. Nie musiałam długo iść, stałam już pod jego drzwiami, zapukałam otworzył mi Jack
-Hej, jest Finn?- spytałam
-Hej wchodź jest u siebie- powiedział i zrobił mi miejsce żebym mogła wejść, zdjęłam buty i poszłam do pokoju Finn'a, zapukałam i po chwili usłyszałam krótkie "proszę", więc weszłam Finn siedział bez koszulki odwrócony do mnie tyłem bo robił coś na komputerze
-Jeśli to ty Jack to sobie idź- powiedział nie odwracając się, zamknęłam drzwi i po cichu do niego podeszłam i przytuliłam go od tyłu, a on się odwrócił i mnie pocałował, oczywiście odwzajemniłam pocałunek
-Za 3 godziny wyjeżdżam- powiedziałam smutno
-To musimy wykorzystać te 3 godziny, i się nie nudzić- powiedział i poruszył zabawnie brwiami
-Zboczuch!- krzyknęłam i walnęłam go w ramię
-Wcale nie-odpowiedział i się uśmiechnął
-Wcale tak- zaczęłam się z nim przekomarzać
-Wcale nie- powiedział z uśmiechem
-Wcale tak i koniec.Idziemy gdzieś?-zapytałam
-Nie chce mi się, wyjeżdżasz i chce spędzić czas tylko z tobą-
-Wiedziałam że tak będzie dlatego już wczoraj pożegnałam się z Ness- uśmiechnęłam się i usiadłam na jego łóżku a on do mnie podszedł i mnie pocałował :
-Frajer- powiedziałam między pocałunkami
-Niby czemu frajer?-zapytał również między pocałunkami
-Bo nim jesteś- odpowiedziałam z uśmiechem
-Nawet jeśli to twoim frajerem- odpowiedział
-Co prawda to prawda- odpowiedziałam mu i dalej się całowaliśmy tą miłą chwilę przerwał nam Jack który wbiegł do pokoju bez pukania my się od razu od siebie oderwaliśmy
-Ups.. .sorry- powiedział
-Czego?- spytał Finn
-Chciałem powiedzieć że dzwoniła twoja mama Nath-
-Co chciała?- spytałam
-Żebyś juz wróciła do domu- odpowiedział
-Boże! To ja lecę, bo muszę- odpowiedziałam smutno i pocałowałam Finna na pożegnanie
-Pa- odpowiedział i jeszcze mnie przytulił, ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych, założyłam buty i pożegnałam się z Jackiem przytulasem. Wyszłam od nich i chwilę później byłam w domu
-Kochanie pakuj się jednak Lou nie przyjedzie tylko Niall, bo miał niedaleko powinien tu być za 10 minut- powiedziała mama od razu gdy weszłam
-Dobrze- odpowiedziałam zrezygnowana i poszłam do mojego pokoju. Otworzyłam wcześniej uszykowaną walizkę i zaczęłam pakowanie spakowałam wszystkie swoje ciuchy zmieściły sie w jednej walizce, wzięłam jeszcze plecak do którego spakowałam moje narzędzia, części do deski i zdjęcia z przyjaciółmi oraz jakieś pierdoły. Nie musiałam długo czekać aż usłyszałam dzwonek do drzwi pewnie mama poszła otworzyć
-Kochanie schodź juz na dół!-krzyknęła do mnie a ja wzięłam plecak na ramię a w rękę wzięłam walizke i udałam sie do wyjścia jeszcze raz obejrzałam czy niczego nie zapomniałam ale nie mam wszystko ale mój pokój był teraz pusty bez moich rzeczy zeszłam na dół gdzie czekała mama i jakiś blondyn to pewnie ten Niall
-Hej- powiedział z uśmiechem od razu jak mnie zobaczył
-Cześć- odpowiedziałam oschle
-To idziemy?- zapytał
-Skoro muszę- odpowiedziałam i wzięłam walizkę
-Daj pomogę ci- zaproponował
-Nie trzeba-
-Jak wolisz- odpowiedział i zaprowadził mnie do samochodu, spakował moją walizkę do bagażnika. Poszłam pożegnać się z rodzicami i moimi wrednymi siostrami, chwilę potem siedziałam już z Niallem w samochodzie i jechaliśmy do Londynu
-Ile niej więcej będziemy jechać?- spytałam
-Tak z 3 godziny- odpowiedział
-Ehhh..-odpowiedziałam
-No co?- zapytał nie odwracając wzroku od drogi
-Mam spędzić tyle czasu jadąc i to jeszcze z... tobą- ostatnie słowo powiedziałam z obrzydzeniem nie polubiłam go od kąt tylko go zobaczyłam
-Mi też się nie podoba jechanie 3 godzin z taką wredną i rozpieszczoną dziewczyną- odpowiedział
-Hahahaha... ja rozpieszczona? Chyba mnie nie znasz. Wredna to jestem ale rozpieszczona, nawet nie wiesz co przeżywałam i co przeżywam, więc zamknij mordę i nie nazywaj mnie rozpieszczoną, możesz nazywać mnie wredną, bezczelną a nawet arogancką ale nie rozpieszczoną, ty jesteś rozpieszczoną gwiazdką!- ostatni kawałek wykrzyczałam
-Nie znasz mnie więc mnie nie oceniaj- odpowiedział
-A ty mnie niby możesz oceniać- prychnęłam i wyciągnęłam telefon. On się nawet nie odezwał wyciągnęłam słuchawki i je podłączyłam puściłam sobie Justina Biebera Confident, otworzyłam okno i wyciągnęłam szluga odpaliłam go i zaczęłam się zaciągać nie zwracałam uwagi na spojrzenie blondyna, tylko dalej się zaciągałam nagle szarpnął za moją słuchawkę i mi ją wyciągnął
-Ty palisz?-zapytał ze zdziwieniem
-Nie kurwa- odpowiedziałam
-Rodzice wiedzą?-
-Nie i nie ich interes a teraz daj mi słuchać mojego boga- powiedziałam i wzięłam słuchawkę i już miałam ją włożyć ale oczywiście blondas musiała mi przeszkodzić
-Słuchasz Justina Biebera?-
-Tak a co cię to?-
-Jesteś belieber?-
-Tak, a co to jakieś przesłuchanie?-
-Nie po prostu ja jestem boy belieber, i myślałem że każdy z tej rodziny jest miły jednak się myliłem-
-Widzisz każdy się myli, już skończyłeś?- gdy kiwnął głową na "tak" to włożyłam słuchawkę i dalej paliłam szluga, niestety mi się skończył musiałam go wyrzucić nie chciałam marnować kolejnego więc zamknęłam okno i oparłam się o nie głową, wsłuchiwałam się w ten piękny głos Justina kiedy nagle włączyła mi się piosenka 1D szybko wzięłam telefon i przełączyłam kto mi zgrał ich piosenkę? Pewnie któraś z tych moich sióstr nienawidzę ich, jak spotkam to zabiję. Resztę drogi przespałam obudziłam się w jakimś pokoju zupełnie nie w moim stylu <zobacz> jeśli to ma być mój pokój to muszę bo przemalować i kupić nowe meble, Nagle do pokoju wszedł Louis
-Dupek!- krzyknęłam gdy go zobaczyłam
-Widzę że już wstałaś- uśmiechnął się do mnie -musimy pogadać- powiedział i usiadł obok mnie na łóżku

